sobota, 10 marca 2012

Firma na Facebooku czyli jak promować profil firmy?

Autorem artykułu jest Kamil Tracz



Facebook w Polsce cały czas rośnie w siłę. W ciągu ostatnich 6 miesięcy przybyło ponad 1mln nowych użytkowników (dane z marca 2012). Liczba użytkowników rośnie każdego dnia.   Facebook to druga pod względem popularności strona w Polsce, wyprzedza ją tylko Google.  

Firmowy FanPage na Facebooku to świetna forma kontaku z potencjalnymi, bądź obecnymi klientami. Kontaktować możesz się także z czytelnikami, którzy mogą zostać Twoimi klientami.

Jeśli nie masz jeszcze FanPage na Facebooku to tracisz możliwość dotarcia do 800mln ludzi, którzy na Facebooku spędzają średnio 20 minut dziennie. Żadna inna strona nie może pochwalić się takimi genialnymi wynikami.

Jeśli nie masz strony to stwórz ją jeszcze dzisiaj, bądź zleć jej stworzenie ekspertowi. Jeśli masz już stronę to wiedz, że musisz być aktywny, co to oznacza dowiesz się za chwilę.

Poniżej przedstawiam kilka wskazówek jak promować Fan Page na Facebooku:

1. Zaproś znajomych

Jeśli masz świeżo założoną stronę to świeci ona pustkami. Pierwszym krokiem powinno być zaproszenie znajomych, klientów, czytelników Twoich stron, blogów czy osób, które masz na liście kontaktów. Ten krok jest najłatwiejszy i najszybszy. Po kilku godzinach Twój Fan Page może mieć pokaźną liczbę zainteresowanych Twoimi usługami czy produktami.

2. Użyj wyszukiwarki Facebooka

Tutaj także możesz zaprosić swoich znajomych z skrzynek mailowych, im więcej osób zaprosisz tym większy dowód społeczny Twojej firmy.

3. Uruchom płatną reklamę na Facebooku

Możesz zacząć promować swoją stronę poprzez płatną reklamę. Tworząc taką reklamę docierasz do osób o danych zainteresowaniach ściśle powiązanych z tym co robisz. Za kilkadziesiąt złotych możesz zdobyć pokaźną liczbę fanów, którzy mogą zostać w przyszłości Twoimi klientami.

4. Buduj relację

Dyskutuj, komentuj wpisy osób, które już polubiły Twój Fan Page. Im bardziej aktywny jesteś tym częściej inni będą komentowali, będą klikali "Lubię to" pod Twoimi postami. Jeśli ktoś coś napisze polub jego wpis, taka informacja pokaże się na jego pasku i prawdopodobnie wróci na Twoją stronę.

5. Zrób swój Fan Page wyróżniającym się

Jest na to mnóstwo metod. Koniecznie zacznij od zdjęcia profilowego. Zrób je profesjonalnie, albo zleć grafikowi. Niech kojarzy się z produktami, bądź usługami jakie proponujesz. Następnie dodaj do strony zakładkę powitania, nie kieruj ludzi na tablicę – to nie przyniesie Ci dobrych efektów.

Pamiętaj także, że każda osoba powinna otrzymać coś w zamian za polubienie Fan Page. Pomyśl o tym i zaplanuj wygląd i strategie aktywności na swojej stronie firmowej.

---
   
Zobacz Jak promować FanPage na Facebooku i jak wykorzystać w 100% potencjał Facebooka? Odbierz darmowe wideo-porady na http://fbtips.pl



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 6 marca 2012

Jak zaprojektować skuteczną ulotkę reklamową ?

Autorem artykułu jest Jacek  Pietrasiuk



Zanim zaczniesz projektować swoją ulotkę odpowiedz sobie na pytanie, jaki cel chcesz osiągnąć za jej pomocą. Celem ulotki może być skłonienie potencjalnego klienta do wykonania telefonu, wejścia na stronę internetową lub osobistego odwiedzenia siedziby firmy.
Celem ulotki może być także budowanie listy adresowej potencjalnych klientów. Wtedy promujesz np. darmowe porady związane z tym co sprzedajesz. Takie podejście oswaja Twojego klienta z firmą, przez co łatwiej jest później dokonać sprzedaży.

Jeśli ustalisz już cel jaki ma spełniać Twoja ulotka, zastanów się co tak naprawdę chce osiągnąć Twój klient, co jest dla niego ważne, czego oczekuje, jakie ma potrzeby nie związane bezpośrednio z Twoim produktem. Następnie powinieneś przejść do stworzenia nagłówka. Celem nagłówka jest przyciągnięcie uwagi Twojego potencjalnego klienta. Nagłówek najczęściej ma formę pytania i zachęca do zapoznania się z resztą treści ulotki.

Kiedy masz już gotowy nagłówek ustal korzyści wynikające z zakupu Twojego produktu. Co Twój klient zyska kupując Twój produkt, jak Twój produkt pomoże Twojemu klientowi, jaki jego problem rozwiąże. Nie wypisuj listy produktów, które masz w ofercie od myślników. Pamiętaj, że Twoja ulotka nie może wyglądać jak reklama. Najgorsze co może Cię spotkać to potencjalny klient, który weźmie Twoją ulotkę do ręki i po chwili stwierdzi: „to tylko kolejna reklama”. Rozważ zrobienie z ulotki kuponu rabatowego. Wtedy Twoja ulotka ma wartość dla Twojego potencjalnego klienta, dzięki czemu jest mniejsza szansa, że wyląduje w koszu.

Skuteczna ulotka reklamowa powinna również pokazywać unikalność Twojej firmy lub Twoich produktów, czyli to co wyróżnia Twoją firmę lub produkty od konkurencji. Nie możesz być taki sam jak 10 innych konkurentów. Skuteczna ulotka powinna także być przejrzysta, czytelna oraz powinna wzbudzać zaufanie. Muszą się na niej znaleźć pełne dane kontaktowe włącznie z adresem strony internetowej.

Ulotka powinna również skutecznie motywować Twojego potencjalnego klienta, aby skorzystał z Twojej oferty jak najszybciej. Możesz to osiągnąć wprowadzając ograniczenie czasowe lub ilościowe, przy czym nie musisz podawać konkretnej daty, dzięki czemu będziesz mógł dystrybuować raz zrobione ulotki w przyszłości bez konieczności modyfikacji projektu. Jeśli nie podasz żadnego powodu, to Twój potencjalny klient najprawdopodobniej odłoży decyzję na później, zapominając o Twojej ofercie. Nie zapomnij także o zachęceniu do działania np. poprzez zamieszczenie zwrotu „skontaktuj się z nami” czy „zadzwoń już teraz i zapytaj o szczegóły”.

Na koniec pamiętaj, że skuteczna ulotka powinna stanowić bazę do dalszych testów. Jak możesz przetestować skuteczność ulotki ? Zrób z ulotki kupon rabatowy, który uprawnia do określonej zniżki. Stwórz na przykład trzy rodzaje ulotki różniące się tylko nagłówkiem i zmierz, która z nich pozyska dla Ciebie najlepszych klientów. Przeprowadzając test pamiętaj, aby był on testem równoległym. Oznacza to, że powinieneś w tym samym czasie losowo roznieść różne wersje ulotek.




---
   
Autor: Jacek Pietrasiuk właściciel StrategieWzrostu.pl. Więcej artykułów na jacekpietrasiuk.pl.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Reklama ambient – pomysł na biznes

Autorem artykułu jest Michał  Pieróg



Jesteś osobą z nieszablonowymi pomysłami? Lubisz pracę wymagającą kontaktu z ludźmi? Rozkręcasz swoją agencję reklamową? Reklama ambient to pomysł na Twoją niszę.
reklama na samochodachReklama ambient to reklama nieszablonowa, wykorzystująca mniej oczywiste nośniki (reklama zewnętrzna nie jako billboard, ale jako reklama na samochodach – to będzie dobry przykład na to czym jest reklama ambient), grająca skojarzeniami i miejscem, w którym została umieszczona.

Agencje reklamowe, których specjalizacją jest reklama ambient, często wykorzystują maszyny do druku wielkoformatowego. Reklama zewnętrzna w wielkim formacie to sposób na nieszablonowe wykorzystanie przestrzeni miejskiej. Siatka, która zakrywa odrapaną elewację budynku i kreuje zupełnie nowy obraz okolicy – taka może być reklama ambient. Nowym rozwiązaniem jest też reklama LED. Wyświetlane na ekranach obrazy robią dynamiczne i nowoczesne wrażenie, przykuwają uwagę. Kojarzą się z wielkimi imprezami plenerowymi. Dlaczego nie zaaranżować akcji promocyjnej na podobieństwo koncertu na festiwalu muzycznym? Reklama ambient to czasem parateatralne formy wyrazu, można więc zatrudnić statystów, którzy nadają kolorytu całej imprezie. Jedna z poznańskich galerii handlowych przed świętami zorganizowała grupę kolędników. Nie były to nudne aniołki albo święci Mikołajowie, ale prawdziwi kolędnicy rodem ze staropolskiej wsi, w odpowiednich kostiumach i z należytą (brodatą) aparycją. Kolędnicy mieli odpowiedni repertuar i zachęcali do wspólnych śpiewów. To była dobra reklama ambient.

Reklama ambient (a właściwie taka specjalizacja agencji reklamowej) jest dla ludzi, którzy potrafią przekonywać do podejmowania odważnych decyzji. Nikt wcześniej nie zdecydował się na taką formę promocji, była reklama na samochodach, ale nie reklama zewnętrzna na czołgu? Spróbujmy więc tego! Możemy tylko szacunkowo ocenić i przypuszczać czy taka reklama będzie skuteczna, ale może warto. Reklama ambient wymaga też dobrej znajomości nie tylko upodobań konsumenckich, a też skojarzeń i kodów komunikacji obowiązujących w społeczeństwie (albo tej jego części, do której chcemy trafić). Ze względu na to, ze reklama ambient często dysponuje większymi budżetami, ewentualna porażka takiej kampanii może być jeszcze bardziej dotkliwa i nasz zleceniodawca nie będzie skory do powierzenia nam kolejnej kampanii i generalnie zrezygnuje z bardziej nietypowych form reklamy (reklama na samochodach to będzie szczyt jego szaleństwa). Zniechęci go reklama ambient.

---
   
Impala



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Hipermarket niczym wyszukiwarka Google

Autorem artykułu jest Gabriela  Wrona



Miliony ludzi na całym świecie korzystają z wyszukiwarek internetowych. Google stało się encyklopedią, wyrocznią i poradnią psychologiczną w jednym. Ale kto by przypuszczał, że może stać się źródłem inspiracji dla specjalistów ds. marketingu w wielkich hipermarketach?


Okazuje się, że topografia hipermarketów bardzo przypomina strukturę wyszukiwarki internetowej. Brzmi to irracjonalnie, ale to prawda. Powszechnie wiadomo, że najczęściej klikamy w linki, które znajdują się na początku listy rezultatów wyświetlanej przez Google, ale mało kto zdaje sobie sprawę, że równie często klikamy w ostatni link na liście! Internauci o wiele częściej decydują się na kliknięcie w pozycję 10, natomiast pozycję 9 skrzętnie pomijają. Z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia w hipermarketach. Towar znika najszybciej z początku i z końca regału sklepowego, gdyż to właśnie w tych miejscach klienci spędzają najwięcej czasu – np. zakręcając wózkiem lub zastanawiając się, w którą stronę się udać. Towary ze środka regału nie cieszą się aż taką popularnością.

Kolejnym chwytem marketingowym jest optymalizowanie wzajemnego położenia produktów. I tak, obok półki z pieczywem, znajdziemy oczywiście masło, wędliny i dżemy. Obok jedzenia dla dzieci z pewnością zobaczymy inne dziecięce artykuły: zabawki, ubranka, buciki...Nie łudźmy się, że są to udogodnienia wprowadzone z myślą o klientach – nie chodzi tu o nasz komfort, lecz o jak największe zyski. Sprzedawcy sugerują nam, które produkty powinniśmy kupić. Czy nie przypomina to czasem podpowiedzi, które dostarcza nam Google przy każdym wpisywaniu hasła
w wyszukiwarce?

Powyższe przykłady chwytów marketingowych rodem ze świata Google to tylko wierzchołek góry lodowej. Tak naprawdę zarówno hipermarkety jak i Google dysponują nieskończonym arsenałem środków, dzięki którym manipulują swoimi klientami. Miejmy to na uwadze, gdy następnym razem wybierzemy się na świąteczne zakupy do hipermarketu lub będziemy poszukiwać prezentów w Sieci.

---
   
G. W.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 2 marca 2012

Hurtownia idealna?

Autorem artykułu jest Marcin  Uchwała



Prowadzę firmę handlową od 5 lat. Sprzedawałem różne rzeczy, od elektroniki, komputerów poprzez biżuterie, kończąc na sprzedaży damskich torebek. Prowadziłem równolegle 3 sklepy mogę więc się wypowiedzieć na temat hurtowni.
Jeśli jesteś początkującym sprzedawcą – na bazarze, galerii, masz własny sklep lub sprzedajesz przez Internet – zapewne myślisz że najważniejsza jest cena towaru jaką oferuje hurtownia. Nie jest to jednak prawda całkowita: sprawdza się różnie w wielu branżach. Jeśli handlujesz laptopami wysyłkowo na allegro cena jest naprawdę ważna – tam sprzedawcy ściągają się o przysłowiową złotówkę. Zupełnie inaczej jest jednak w przypadku handlu biżuterią czy ubraniami.

Ubrania – zwłaszcza te kobiece to bardzo delikatny temat. Źle wróżę komuś kto rozpoczyna swój biznes handlem na allegro. Dlaczego? Nie poznasz klienta. Nie wiesz kim jest przeciętny klient kupujący Twój towar. Przy damskiej garderobie to bardzo ważne. Inaczej nie będziesz wiedział na co zwraca uwagę Twój klient? Ja jako mężczyzna nie wiem czym kierują się kobiety kupując torebki damskie. Lecz jestem w stanie to zauważyć gdy widzę jak oglądają mój towar wystawiony w galerii… tego niestety nie zobaczę gdy oglądają moje strony w Internecie.

W przypadku hurtowni ważne jest szybkie pojawianie się nowej oferty. Handlując mi akcesoriami odzieżowymi poznałem pewną hurtownie – była to hurtownia torebek, w której wszystko mieli na czasie. Ja miałem najnowszy towar już na stoisku, ludzie kupowali… gdy się sprzedał inni go mieli w lepszej cenie. Ale co z tego skoro u mnie już wszyscy kupili? Ja sprzedawałem z wyższą marżą i paradoksalnie miałem większy obrót.

Dużo ludzi dziś kupuje przez Internet, również w hurtowniach. Dalej uważasz że cena jest najważniejsza? Porównaj sobie fotografie jakie oferują hurtownie. W większości to istna amatorka… te które mają własne studia fotograficzne to prawdziwe perełki – u nich warto brać odzież. Jeśli prowadzisz sklep internetowy spróbuj dogadać się z właścicielem – zapewne chętnie odsprzeda profesjonalne zdjęcia.

Jak widać nie ma decydującego czynnika, który określi „ta hurtownia jest idealna” – to tak jak z ludźmi – rzadko następuje kumulacja wszystkich zalet w jednym człowieku. Firmy są przecież zbiorem ludzi, posiadających różne cechy. Jeśli więc zdenerwowała Cie kiedyś ta czy inna hurtownia – nie przekreślaj jej – możesz sporo stracić.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 4 stycznia 2012

Dawno, dawno temu… szukali CRMa

Autorem artykułu jest JJ



Był taki czas, gdy przedsiębiorstwa jak Titanic szły na dno jedno po drugim. W tak tragiczny sposób rozpoczyna się historia systemów klasy CRM.
Zarządzanie Relacjami z Klientami (ang. Customer Relationship Management) ma swoje początki w latach 80. ubiegłego wieku. W tym okresie priorytetem była redukcja wydatków i związana z tym restrukturyzacja przedsiębiorstw. Najczęściej odbywało się to kosztem poziomu obsługi klientów. Równolegle podejmowano próby wdrażania wewnętrznych norm jakościowych, które miały podnieść wydajność pracy. Środkiem do osiągnięcia postawionych celów były masowo wdrażane systemy finansowo-księgowe, produkcyjne i logistyczne. I jak to często bywa w obliczu rewolucji, słabsza część uczestników rynkowej rozgrywki upadła, a ci, którzy przetrwali, naturalnie wysunęli się na pozycję liderów. Szybko okazało się jednak, że to nie był koniec selekcji. Konkurencja przyjmowała coraz surowsze oblicze i nad zwycięzcami pierwszej bitwy wciąż wisiało widmo klęski. Wówczas należało podjąć kolejne kroki, które miały ostatecznie zadecydować o tym, kto przetrwa na rynku.

Ciepło…

Tak jak i cały biznes, również segment CRM podlega pewnej cykliczności zachowań. Skoro przeprowadzone analizy jasno pokazały, że konkurowanie poprzez ciągły wzrost produkcji przy jednoczesnym cięciu kosztów daje tyle co nic, nastąpił zwrot w kierunku filozofii stosowanych już w przeszłości, czyli ku klientowi. Uznano go za podstawę nowoczesnego kapitalizmu, której należy się zainteresowanie i w tej filozofii upatrywano źródeł zysku. Rozpoczęto bardzo wnikliwie analizować potrzeby konsumentów, kategoryzować rodzaje pragnień i pracować nad zwiększeniem poziomu satysfakcji z nabywanych towarów i usług. Dla przedsiębiorców było to równoznaczne z  kolosalnie większymi wydatkami na badania i diametralną zmianą profilu zarządzania firmą. Skąd tak duży zwrot w filozofii prowadzenia biznesu? Wraz z restrukturyzacją firm (in minus w stosunku do zaniedbanego nabywcy) nastąpiły też zmiany w mentalności i zachowaniu klientów. Skoro przedsiębiorców pochłonęły wewnętrzne procesy w firmach, nabywcy byli zdani na siebie i na własną rękę zasięgali wiedzy na temat kupowanych towarów i usług. Jako że działali w prywatnym interesie, starali się, aby zdobywane informacje były jak najwartościowsze i kompletne. Coraz lepiej wyedukowany konsument stawał się jednocześnie bardziej wymagający, zaczął więc wymuszać na firmach lepszą jakość obsługi i szybki dostęp do informacji. Firmy zrozumiały wówczas, że nie produkt czy usługa, a zadowolony klient jest źródłem zysków. Odtąd to nabywca dyktował warunki i jeśli poczuł, że przedsiębiorca nie jest wystarczająco mocno zaangażowany w kontakt z nim – odchodził nie dokonując zakupu.

Cieplej…

Ostatnie dziesięciolecia pokazują, że era bezcennego klienta trwa. Zamiast zwiększania udziałów w rynku, walczy się przede wszystkim o utrzymanie dotychczasowych nabywców. A wynika to z bardzo prostego rachunku: zdobycie nowego klienta może stanowić nawet pięciokrotność kosztów utrzymania aktualnego. Wychodząc naprzeciw zaawansowanym potrzebom komunikacyjnym, na rynku zaczęły pojawiać się narzędzia informatyczne, służące do zarządzania rozwiniętymi relacjami z konsumentem. Na początku były to proste, jednostanowiskowe aplikacje typu contact management. Składały się najczęściej z kalendarza oraz nieskomplikowanej bazy danych, pozwalających na przetwarzanie i analizę informacji dotyczących klientów. Aplikacje rozwijały się w produkty oferowane m.in. jako call reporting system (kontakty telefoniczne), sales management system (sprzedaż), territory management system (sprzedaż w terenie), sales team automation (automatyzacja sprzedaży), których wspólnym mianownikiem była możliwość wymiany danych na linii zarządzający sprzedażą-pracownicy sprzedaży. Zatem główną zaletą tych systemów było zarządzanie pracą przedstawicieli handlowych i raportowanie postępów, czyli nic innego jak sprawowanie kontroli. Nie ma się co oszukiwać - korzyści wynikające z użytkowania takiego systemu były raczej jednostronne. Z informacji korzystał co najwyżej szef sprzedaży.

I jest!

Później sprawa potoczyła się błyskawicznie. W Stanach Zjednoczonych zaczęły rozwijać się narzędzia SFA (Sales Force Automation). Systemy tego typu były dopełnieniem wcześniejszych braków - posiadały pełną funkcjonalność, umożliwiającą zintegrowanie wszystkich działań składających się na zarządzanie sprzedażą i obsługą klienta. Pozwalały więc uzyskać za pomocą jednej aplikacji te same efekty, które dotychczas wymagały korzystania z kilku różnych systemów. Jednak nadal skupiały się na kwestiach sprzedaży. Owszem, klient był ważny, ale nadal nie najważniejszy. W latach 90. pojawiły się dodatkowe moduły przeznaczone do interakcyjnej wymiany i zarządzania danymi w relacji sprzedawca-klient. Tak światło dzienne ujrzały systemy klasy CRM (Customer Relationship Management), skupiające filozofię organizacji na pogłębianiu więzi z klientem i uprawianie marketingu relacji. Odtąd przedsiębiorcy podchodzili indywidualnie do każdego nabywcy, dawali mu do zrozumienia, że jest jednostką, a nie uczestnikiem bliżej nieokreślonego tłumu klientów. Dzięki temu raz pozyskani klienci pozostawali w nieprzerwanym kontakcie z firmą - współpraca miała charakter długofalowy, a nie jednorazowy. Za pośrednictwem systemów informatycznych, zwiększano długoterminową wartość rynkową firmy, poprzez maksymalne wykorzystywanie potencjału leżącego w więzi łączącej przedsiębiorstwo z jego wiernymi klientami.

---
   
more7 Polska - integrator systemów informatycznych



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak czasowo wywieźć towary na Tajwan?

Autorem artykułu jest KIG BLCA



Z dniem 01.01.2012 Krajowa Izba Gospodarcza rozpoczyna wydawanie dokumentu czasowej odprawy celnej w wymianie gospodarczej z Tajwanem. Jest to karnet CPD / China - Taiwan - dokument celny, który pozwala na bezcłowy i wolny od podatku czasowy przewóz towarów między Tajwanem a Polską na okres jednego roku.
Karnet CPD / China -Taiwan funkcjonuje na takich samych zasadach jak karnet ATA. Podobnie jak w przypadku karnetu ATA, karnet CPD / China-Taiwan obejmuje następujące kategorie wykorzystania towarów:

- próbki handlowe i materiały reklamowe wywożone w celach akwizycji, rozpoznania rynku, zademonstrowania wzorów przed zawarciem kontraktu handlowego,
- wyposażenie zawodowe: sprzęt filmowy i telewizyjny, dekoracje, kostiumy, rekwizyty teatralne, instrumenty muzyczne, sprzęt sportowy, aparatura badawcza, narzędzia itp.
- towary przeznaczone do wystawiania lub wykorzystania na targach, pokazach, wystawach i tym podobnych imprezach (tj. wszelkiego rodzaju eksponaty, obudowy i wystrój stoisk, narzędzia potrzebne do montażu itp.)
- wyposażenie naukowe
- materiały pedagogiczne
- opakowania

Oznacza to, że na karnetach CPD / China – Tajwan mogą być odprawiane prawie wszystkie rodzaje towarów tj.: dzieła sztuki, antyki, biżuteria, odzież, komputery, narzędzia, maszyny, sprzęt fotograficzny i filmowy, instrumenty muzyczne, wyposażenie teatralne, sprzęt sportowy, sprzęt medyczny, konie, systemy nagłaśniające i oświetleniowe, sprzęt pomiarowy itp.

Karnety CPD / China - Taiwan nie obejmują artykułów spożywczych, łatwo psujących się, materiałów eksploatacyjnych oraz towarów przeznaczonych do modernizacji, przetworzenia lub naprawy.



Uwaga: Prosimy nie mylić nazwy CPD / China-Taiwan z karnetem CPD, który dotyczy wyłącznie środków transportu.










---
   
Aleksandra Łowicz

Krajowa Izba Gospodarcza BLCA

www.najlepszepraktyki.kig.pl

Tel (22) 630 97 36

E-mail: alowicz@kig.pl

Ul. trębacka 4, 00-074 Warszawa



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zarabianie przez internet - tworzenie stron internetowych

Autorem artykułu jest samodoskonalenie



Jednym ze skutecznych sposobów na zarabianie przez internet jest tworzenie stron internetowych, w celu spieniężenia później ruchu na stronie. Metoda ta nie jest skomplikowana, wymaga od tworzącego podstaw w dziedzinie internetu, musi czuć się swobodnie w internecie i myśleć jak internauta.
Proces tworzenia stron internetowych, po to aby na nich zarobić wygląda mniej więcej tak...

Na początek warto znaleźć dobry szablon graficzny pod witrynę. Powinien być on związany z tematyką strony. Dla przykładu, jeśli tworzysz stronę o zwierzętach, niech zagoszczą tam kolory związane z zielenią, logo powinno odnosić się do zwierząt.

Drugim krokiem prowadzącym do uruchomienia strony jest przygotowanie tekstów informacyjnych. Są to normalne artykuły odnoszące się do tematyki. Tutaj masz szerokie pole do popisu. Artykuły powinny mieć powyżej 1000 znaków, powinno być ich około 4-5, jest to optymalne minimum pod tego rodzaju strony.

Jak się można domyśleć, w tym punkcie łączymy szablon z teksami. Sprawdzamy, czy nie ma żadnych błędów, warto dopieścić stronę o najmniejsze detale. Warto zastanowić się nad wstawieniem tagów H (h1, h2, h3 itd.), a kluczowe słowa pogrubić.

Taka strona jest przygotowana pod zarabianie. Teraz umieszczamy reklamy np. Google Adsense, jest to najbardziej opłacalna metoda. Na rynku są również oferty ze strony firm, które rozliczają się z nami w modelu CPM (płacą za 1000 wyświetleń reklamy). U nas jednak skupiamy się na CPC czyli płatności za każdy klik w reklamę.

Zarabianie przez internet tym sposobem nie jest rzeczą trudną, ale wymaga dobrego umieszczenia reklam, od tego czynniku zależą nasze przyszłe zarobki z witryny. Warto tutaj przysiąść i zastanowić się, jakie miejsca będą najbardziej optymalne dla reklam. Dla każdego szablonu www są to indywidualne miejsca, wszystko zależy od kolorystyki, rodzaju czcionki i ogólnie rozstawienia elementów.

Zwabić na naszą stronę czytelników możemy na kilka sposobów. Jednym z nich jest proces pozycjonowania pod konkretną frazę w Google, czyli... Prowadzisz serwis o chomikach, chcesz aby Twoja strona po wpisaniu „chomiki” była na wysokiej lokacie w wyszukiwarce, linkujesz do niej z anchorem „chomiki”. W zależności od konkurencji oraz rodzaju frazy, nie zawsze w krótkim czasie można wypozycjonować się na każdą frazę.

Można również podsyłać znajomym linka za pośrednictwem social media czy różnego rodzaju komunikatorów typu gadu gadu czy tlen. Jeśli dużo piszesz wiadomości e-mail, możesz to wykorzystać i w ten sposób reklamować witrynę.

---
   
Blog osobisty - mysiak.net - blog o zarabianiu przez internet oraz rozwoju osobistym.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak motywować handlowców? Skrócony poradnik dla menedżerów i szefów sprzedaży.

Autorem artykułu jest Artur Rak



Poniżej przedstawiam listę kilku kluczowych elementów, których wdrożenie w codzienne działania powinno przełożyć się na lepsze wyniki sprzedaży. Co możesz zrobić będąc menedżerem, aby podnieść wydajność swojego zespołu?


1. Zadbaj o dobrą atmosferę w zespole.
Traktuj swoich podopiecznych z należytym szacunkiem, jak partnerów w biznesie. Nie dopuszczaj do obgadywania współpracowników.

2. Pozwól na dużą swobodę i pełną odpowiedzialność za wynik ich pracy.
Może to być na przykład:  elastyczny czas pracy, ilość wizyt, pod warunkiem, że  zrealizują swoje cele oraz będą przestrzegali limitów tygodniowych. Pracownicy muszą być w pełni odpowiedzialni za osiągane wyniki oraz rygorystycznie rozliczani. Rób to jednak stopniowo, dawkując to w przemyślany sposób.

3. Wspólne podejmowanie kluczowych decyzji (oczywiście nie wszystkich).
Pozwól handlowcom uczestniczyć przy ustalaniu indywidualnych planów sprzedaż oraz przy określaniu terytoriów działania.

4. Znajdź dla nich czas.
Słuchaj, słuchaj, słuchaj. Niestety, większość szefów sprzedaży nie potrafi znaleźć wolnego czas, aby w trakcie pracy usiąść i na spokojnie porozmawiać ze swoimi handlowcami na tematy pozazawodowe. Wiedza na te tematy jest skutecznym narzędziem motywacyjnym. Pracownicy, którzy nie są tylko tratowani jako „maszynki do robienia pieniędzy”, pracują chętniej i wydajniej.

5. Zadbaj o ich poczucie rozwoju.
Wytyczaj ścieżki kariery swoich ludzi, zorientuj się jakich kompetencji im jeszcze brakuje, aby mogli zostać tym, kim chcą? Pomóż im rozwijać owe kompetencje. (mam nadzieję, że jesteś wolny od  obaw, że pracownik może być lepszy od Ciebie). Zapewnij im specjalistyczne szkolenia, dostosowane do ich poziomu umiejętności. Jeżeli w Twojej firmie nie przewiduje się awansów, to należy być uczciwym w tym przypadku i poinformować ich o tym.

6. Deleguj zadania.
Zorientuj się w czym Twoim pracownicy są dobrzy i postaraj się znaleźć im dodatkowe zajęcie w ramach danej firmy. Jeżeli ktoś skończył studia z marketingu, to porozmawiaj z ludzi w dziale  marketingu czy nie mogliby zaangażować Twojego pracownika w jakiś mały projekt. Nic bardziej nie demotywuje jak wykonywanie codziennie rzeczy, które są poniżej naszych kwalifikacji. Powierz dobremu handlowcowi jakiegoś ważnego klienta.

7. Wspólnie wyznaczaj cele.
Polecam metodę SMART (szczegółowy, mierzalny, ambitny, realny, terminowy). Nawet jak mamy plany, które są z sufitu (taka sytuacja jest dość powszechna), to warto o tym porozmawiać ze swoimi ludźmi i ustalić coś, co będzie dla nich realne do wykonania. Musisz mieć tego świadomość, że jeżeli nie uwzględnisz tego faktu i będziesz czarował rzeczywistość, to pracownicy prędzej czy później odejdą.

8. Informuj o bieżących sytuacjach.
Dotyczy to bieżącej wiedzy z rynku, informacje poczynaniach konkurencji oraz o planach własnej firmy. Ogłaszaj często wyniki, twórz rankingi, które wyróżniają najlepszych, a ostrzegają najsłabszych.

9. Doceniaj kiedy tylko się da.
Nie znam nikogo, kto by nie lubił być chwalonym i docenianym za dobrze wykonaną pracę. Pamiętaj o złotej zasadzie „zachwalaj przy wszystkich, karz w cztery oczy”. Pamiętaj jednak, aby pochwały były szczere.

10.Urozmaicaj pracę.
Nawet dwudniowe oderwanie od codziennych obowiązków pozwala naładować baterię niejednemu sprzedawcy. Jakie to działania? Spotkania firmowe, szkolenia, kongresy, wystawy, konferencje, prezentacje, targi itp.

11. Zadbaj o własna motywację.
Jeżeli Twoi ludzie będą widzieli w Tobie zapał, sam będą bardziej zmotywowani. Nigdy nie wylewaj na swoich przełożonych własnych żalów i frustracji.

---
   


Artur Rak

Trener biznesu, coach, z bogatym doświadczeniem zawodowym zdobytym w pracy w światowych i polskich korporacjach, miedzy innymi: Wedel, Frito Lay, Ferrero, Ambra, Woseba, Jelfa, AstraZeneca, GlaxoSmithKline.



Mój blog o rozwoju osobistym.

Moja strona firmowa.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Nie da się zarobić w MLM

Autorem artykułu jest Ryszard  Woźniak



Gdy ktoś mówi, że nie da się zarobić na akcjach albo na handlu nieruchomościami to ci co wiedzą jak jest naprawdę wzruszą ramionami i tyle. Nie ma sensu reagować, bo nie ma sensu kopać się z koniem. Z MLM jest inaczej, bo przecież tam oszukują, naciągają, tumanią i co kto jeszcze chce. No to dowiedzmy się daleczego nie da się zarobić w MLM.
Ludzie mówią, że nie da się zarobić w MLM.

Dość często spotykam się z tą opinią. No cóż, muszę się z nią zgodzić.

Przyznaję, nie da się zarobić w MLM.

Tak samo, jak nie da się zarobić otwierając zakład szewski, piekarnię, sklep czy restaurację.

Tak samo, jak nie da się zarobić otwierając jakikolwiek biznes bez odpowiedniej wiedzy, bez planu i co najważniejsze bez świadomości, że prowadzenie każdego biznesu wymaga czasu, dużego wysiłku, samokontroli, nieustannego podnoszenia własnych kwalifikacji, wytrwałości etc. etc.

Tak, to prawda.

Nie da się zarobić, nie mając pojęcia o przedsięwzięciu, które się rozpoczyna.

Tak to prawda.

Nie da się zarobić licząc, że jakoś to będzie.

praca biznes marketing

Tyle tylko, że MLM nie jest wyjątkiem, te reguły dotyczą każdego rodzaju biznesu.

MLM natomiast ma nad tradycyjnym biznesem istotną przewagę.

Otóż gdy przedsiębiorca zrozumie bądź przekonana się namacalnie, że w MLM nie da się zarobić, jego straty materialne będą nieporównywalnie mniejsze niż gdyby tego samego dowiedział się prowadząc „normalny” biznes.

Z czego wynika przewaga MLM nad tradycyjnym biznesem?

Z wartości inwestycji koniecznej do uruchomienia biznesu.

Koszt uruchomienia biznesu MLM raczej nie przekracza kilkuset złotych i to jest wszystko co można stracić oprócz czasu, włożonej pracy i złudzeń, że są darmowe obiady.

Niestety darmowych obiadów nie ma, za każdy ktoś musi zapłacić.

Masz wybór.

Możesz płacić straconymi pieniędzmi i złudzeniami albo wysiłkiem włożonym w zdobywanie potrzebnych Ci kwalifikacji.

---
   
© 2012 Copyright by Ryszard Woźniak.





Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

niedziela, 25 grudnia 2011

Zakładanie działalności gospodarczej

Autorem artykułu jest Artykuły   wielotematyczne



W Polsce przeważa sektor Małych i Średnich przedsiębiorstw. Z uwagi na to osoby, które po raz pierwszy decydują się założyć przedsiębiorstwo najczęściej tworzą je w formie jednoosobowej działalności gospodarczej. Jest to dogodne ze względu na to, że nie jest wymagana wartość kapitału podstawowego oraz jest to stosunkowo proste.

W Polsce przeważa sektor Małych i Średnich przedsiębiorstw. Z uwagi na to osoby, które po raz pierwszy decydują się założyć przedsiębiorstwo najczęściej tworzą je w formie jednoosobowej działalności gospodarczej. Jest to dogodne ze względu na to, że nie jest wymagana wartość kapitału podstawowego oraz jest to stosunkowo proste.  Kroki  jakie trzeba wykonać, aby rozpocząć działalności gospodarczej jest udanie się do Urzędu Gminy lub  Urzędu Miasta, Urzędu Skarbowego ZUS-u i Urzędu Statystycznego. Trzeba również wyrobić pieczątkę oraz założyć konto bankowe.


Krokiem pierwszym jaki należy wykonać jest wypełnienie w Urzędzie Gminy bądź miasta wniosku EDG-1, który pełni też funkcję: wniosku o wpis do ewidencji działalności gospodarczej, wniosku o wpis do krajowego rejestru urzędowego podmiotów gospodarki narodowej, dzięki któremu uzyskuje się REGON, zgłoszenia identyfikującego albo aktualizującego dotyczące NIP-u, oraz zgłoszenia płatnika składek lub jego zmiany, które trafia do ZUS-u.

Kolejnym etapem zakładania jednoosobowej działalności gospodarczej jest udanie się do Urzędu Skarbowego, w którym wybiera się możliwość rozliczenia podatkowego. Możemy się rozliczać za pomocą książki przychodów i rozchodów, ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, karty podatkowej lub opodatkowania liniowego. W momencie, gdy nie powiadomimy Urząd Skarbowy tym , że  decydujemy się na inną formę opodatkowania, to Urząd ten traktuje to w ten sposób, iż będziemy rozliczać się przy użyciu książki przychodów i rozchodów. Ponad to przedsiębiorcy, którzy chcą prowadzić działalność w postaci spółki cywilnej muszą, pomimo tego, że złożyli wniosek EDG-1 w Urzędzie Gminy, złożyć NIP-2 i NIP-D, w przypadku gdy są płatnikami podatku VAT.

Następnie należy udać się do banku i założyć konto bankowe. Aby móc to zrobić trzeba posiadać przy sobie: dowodu osobistego, wpisu do ewidencji działalności gospodarczej, REGONU, pieczątki oraz NIP-u. Ostatnim krokiem jaki należy wykonać jest odwiedzenie ZUS-u. W tej instytucji trzeba podać dane pracowników, których zatrudnia przedsiębiorstwo. Dodatkowo należy podać dane przedsiębiorcy jako osoby, która będzie opłacać składki za pracowników i za siebie. Przedsiębiorcy muszą ponad to opłacać składki emerytalne, wypadkowe, rentowe oraz za ubezpieczenie zdrowotne. Natomiast ubezpieczenie chorobowe jest dobrowolne i składki płaci się na własny wniosek.



---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Asertywność jako cecha dobrego managera

Autorem artykułu jest Adam  Rej



Asertywność to umiejętność, którą powinien posiadać każdy dobry manager. Jest ona niezbędna do normalnego funkcjonowania w tych segmentach rynku, które wymagają od kierowników szczególnej samokontroli.
Idealni kierownicy nie istnieją, jednakże warto dążyć do tego, aby posiadać przynajmniej większość cech, które powinien posiadać wzorcowy menager. Świadomość swoich umiejętności to dodatkowy atut, szczególnie na kierowniczym stanowisku. Człowiek, który planuje zarządzać ludźmi, który nie zna swoich prawdziwych wartości, nie powinien w ogóle przyjmować propozycji pracy na takim stanowisku. Wymaga ono bowiem bycia liderem dla innych.

Samoświadomość jest ważnym czynnikiem do rozwijania siebie oraz motywowania innych. Asertywność menadżera przejawia się przede wszystkim jako poczucie pewności siebie i przekonanie o własnej wartości, nawet w przypadku nacisku zewnętrznych czynników na naszą opinię. Skąd biorą się takie umiejętności. Osoba, która zachowuje się asertywnie, przede wszystkim potrafić panować nad wyrażanymi emocjami, a także nad tym, aby nie ulec pokusom. Charakteryzuej się ona więc wysokim stopniem wewnątrzsterowności.

Każdy menadżer musi posiadać cechy, które są wyjątkowe i dzięki którym potrafi zarządzać ludźmi. Kierować innymi może tylko ten, kto posiadł sztukę kierowania sobą, rozumie zależność pomiędzy poszczególnymi częściami procesu społecznego, którym kieruje i rozumie głęboką współzależność świata, jako całości. Jak więc widzisz, asertywność jest umiejętnością umiejscowioną w szerszym kontekście rozwoju osobistego każdej jednostki - związaną z innymi jej unikalnymi cechami i umiejętnościami.

---
   
Autor zajmuje się 'umiejętnosciami miękkimi' - jego specjalizacja to szkolenia sprzedażowe. By dowiedzieć się więcej kliknij szkolenia sprzedażowe.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Pytania otwarte w sprzedaży

Autorem artykułu jest Adam  Rej



Na co dzień pewnie każdy z nas spotkał się z handlowcami, którzy starali się przekonać  nas do swoich racji. Czy taka zachęta ze strony handlowca nie jest traktowana jako natręctwo ze strony Klienta?
Wielu ludzi po prostu postanawia odłożyć słuchawkę i podziękować za rozmowę. Też często tak robię, ponieważ z własnego doświadczenia wiem, że zazwyczaj rozmowy takie prowadzone są w najmniej odpowiednim momencie. Niektórzy telemarketerzy zaczynają doceniać czas swoich Klientów i pytają o to, w jakich godzinach i ewentualnie w jakich dniach, mogą do nas zadzwonić z odpowiednią propozycją.

W niektórych przypadkach to właśnie ta kwestia pozwala zainteresować Klienta daną ofertą, która zamierza przedstawić handlowiec. Jeśli widzimy zainteresowanie produktem ze strony Klienta, wydawałoby się, że Klienta mamy już w kieszeni. Nic bardziej mylnego. Rozmowę należy kontrolować od samego początku do końca, ponieważ w każdej chwili handlowiec może popełnić gapę, która niestety zdyskwalifikuje dany produkt. Tego chyba nie chciałbym żaden profesjonalny sprzedwca. Jak sobie z tym poradzić?

Jedną z metod jest zadawanie pytań otwartych. Podczas gdy konsultant zadaje Klientowi pytania,w której odpowiedź brzmi tak lub nie, to Klient może po prostu czuć, że handlowiec odgrywa tylko swoją rolę, a nawet nie ma ochoty danego produktu nam sprzedać. Dlatego podczas rozmowy warto co jakiś czas zadać Klientowi pytanie otwarte, dzięki którym szerzej wyrazi on swoją własną opinię na konkretny temat. O ile pytania otwarte w sprzedaży mogą bardzo pomagać, to pamiętajmy jednak o tym, aby cała rozmowa nie opierała się tylko na nich, ponieważ to również może zniechęcić Klienta do kontynuowania zakupów. Wszystko trzeba odpowiedniu zbilansować.

---
   
Autor zajmuje się 'umiejętnosciami miękkimi' - jego specjalizacja to szkolenia sprzedażowe. By dowiedzieć się więcej kliknij szkolenia sprzedażowe.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sprzedaż B2B – czy bardziej liczy się motywacja czy umiejętności sprzedażowe?

Autorem artykułu jest Adam  Rej



Trudno określić, co tak naprawdę liczy się podczas oferowania produktu w sprzedaży biznesowej. Z jednej strony umiejętności to kwestia, która musi być, podczas kontaktu handlowca z klientem biznesowym. Czy motywacja w tym przypadku ma jakikolwiek sens?
Motywacja, według mnie, najbardziej przydaje się podczas organizowania kolejnych spotkań, z naszym potencjalnym Klientem. Tylko dzięki motywacji możemy przeć naprzód, by (nawet w trudnym okresie) posuwać się do kolejnych etapów działania w zakresie sprzedaży swojego produktu dla Klienta biznesowego.

Sukcesem całego projektu i zwieńczniem wysiłku może być dopiero zamówienie Klienta, czy też jego widoczny postęp w stronę zakupu naszego produktu. Jeśli następuje postęp, to już prawie mamy Klienta w kieszeni. Nie warto jednak cieszyć się za wcześnie, ponieważ na etapie dokonywania takiego "postępu" dopiero obie strony ustaliły konkretne działania na przyszłość. Takim postępem może być np. wdrożenie testowej wersji danego przedmiotu czy też usługi.

Na tym etapie najbardziej liczą się już umiejętności sprzedażowe handlowca, ponieważ to dzięki nim jest on w stanie przedstawić najważniejsze aspekty danego produktu w taki sposób, aby potencjalny partner biznesowy skusił się na zakup właśnie u niego.

Nie warto jednak cieszyć się osiągniętym celem przed ostatecznym podpisaniem umowy. W każdej chwili Klient B2B może zrezygnować z transakcji i szukać kolejnych rozwiązań, które będą dla niego idealne. Nasza motywacja do pracy nad konkretnym zlecenie powinna być silna od pierwszego kontaktu, aż do oddania gotowego, w pełni działającego przedmiotu czy też wykonania kompletnej, zleconej usługi.

Podsumowując, trudno jednoznacznie określić, który z tych aspektów pracy handlowaca jest ważniejszy. Motywacja ma większe znaczenie w szerszej skali, gdzie liczy się umawianie kolejnych spotkań, umiejętności mają większe znaczenie w węższej skali, gdzie liczy się to, żeby dobrze poprowadzić konkretną rozmowę.

---
   
Autor zajmuje się 'umiejętnosciami miękkimi' - jego specjalizacja to szkolenia sprzedażowe. By dowiedzieć się więcej kliknij szkolenia sprzedażowe.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Umiejętności ważne w karierze managera

Autorem artykułu jest Adam  Rej



Jakie cechy, według Ciebie, powinien posiadać dobry i profesjonalny menadżer? Wielu z Was zapewne odpowiedziałoby, że najważniejszą cechą jest oczywiście dobre zarządzanie ludźmi. Czy aby to jest jedyna i najważniejsza cecha?
Oprócz zarządzania ludźmi, menadżer powinien posiadać umiejętności elastycznego działania, a także odpowiednią kreatywność, aby nie tylko wykonywać polecenia swoich przełożonych, ale także potrafić wprowadzać własne twórcze pomysły w życie firmy. Warto również pamiętać o doświadczeniu, które na takim stanowisku jest oczywiście niezbędne. Poza tym, liczą się: asertywność (co jest oczywiste na takim stanowisku), rzetelność i kulturalne zachowanie. Te cechy zazwyczaj są typowane, jako cechy dobrego i profesjonalnego menadżera.

Te właściwości na pewno pozytywnie wpłyną na karierę przyszłego menadżera. Warto jednak zastanowić się nad jedną kwestią – niektórzy ludzie twierdzą, że profesjonalny menadżer powinien również podejmować ryzyko w prowadzonym biznesie. Czy aby na pewno jest to prawda? Czasem ryzyko wiąże się z uzyskaniem dobrego wyniku, jednak aby do niego dotrzeć, trzeba przejść bardzo długą i krętą ścieżkę. Często podjęcie nieprzemyślanego ryzyka prowadzi do strat - a im wyższe stanowisko, tym większe straty manager może wygenerować.

Powiedziałbym więc, że dobry manager potrafi rozważnie zarządzać ryzykiem - świadomie podejmować decyzje o tym, kiedy podejmować ryzyko, a kiedy się wstrzymywać. Przed dokonaniem ryzykownego dla firmy wyboru, warto więc bardzo dokładnie się zastanowić i przemyśleć wszystkie aspekty sytuacji. Takiej umiejętności zazwyczaj uczymy się przez doświadczenie - metodą prób i błędów. Niewielu jest więc początkujących managerów, którzy by ją posiadali.

---
   
Autor zajmuje się 'umiejętnosciami miękkimi' - jego specjalizacja to szkolenia sprzedażowe. By dowiedzieć się więcej kliknij szkolenia sprzedażowe.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 8 listopada 2011


Skuteczne pozycjonowanie własnej strony ważnym elementem biznesu


Autorem artykułu jest pacman82



W dobie coraz większej konkurencji na rynku handlu i usług każdy właściciel szuka skutecznej reklamy dla swojej firmy. Telewizja, radio, prasa czy bilbordy to relikt przeszłości. Przyszłością każdej szanującej się działalności gospodarczej jest internet.
Triumfy zaczyna święcić pozycjonowanie stron, które stało się najbardziej pożądaną formą reklamy jaką może zaproponować internet. A to wszystko za sprawą skuteczności i szybkości jaką zapewnia przy docieraniu do klienta. Każdego dnia miliony mieszkańców Ziemi wpisuje do wyszukiwarek internetowych poszukiwane słowa kluczowe, a następnie wybiera jedną z pierwszych propozycji znajdujących się wśród wyników. To właśnie sprawia, że bezpośrednie dotarcie do poszukującego danej usługi klienta staje się banalnie proste. Jest jednak kilka ważnych aspektów, które należy przeanalizować zanim pomyśli się o zainwestowaniu pieniędzy w pozycjonowanie stron. Przede wszystkim czy potencjalny odbiorca naszych usług korzysta i poszukuje ich w internecie. Jeśli branża, którą reprezentujemy nie ma swojego małego kącika w necie, nie ma też najmniejszego sensu bawienie się w umieszczanie jej w internecie. Poza tym prowadząc przez dłuższy czas witrynę internetową należałoby przeanalizować statystykę – jak wielu odwiedzających naszą stronę decyduje się na zakup towarów bądź usług. Jeśli w chwili obecnej stanowią oni niewielki odsetek klientów, to najprawdopodobniej w przyszłości dzięki pozycjonowaniu nie zmieni się to jakoś diametralnie. Są to istotne informacje, które będą przekładały się na wzrost sprzedaży po osiągnięciu przez serwis wysokiej pozycji wśród wyników wyszukiwania w google. Jeśli stwierdzimy, że zyski znacznie przewyższą zainwestowane środki, to pozostaje nam już tylko jedno zadanie – znalezienie firmy, która zajmuje się optymalizacją stron.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

niedziela, 6 listopada 2011


Smartfon, tablet i nieograniczony dostęp do Facebooka - niezbędne narzędzia pracy nowego pokolenia


Autorem artykułu jest Aleksandra  W.



Nowe pokolenie - nowe zasady Nastolatki wkraczające na rynek  pracy powoli zaczynają dokonywać zmian w istniejących dotąd zasadach  wielu korporacji. Wychowani w epoce komputerów, Internetu i social media  mają zupełnie inne oczekiwania wobec pracodawców niż ich starsi o parę  czy paręnaście lat koledzy.
Wszystko to, czego domagają się  dzisiejsi 18-latkowie stawiający swoje pierwsze kroki w miejscu pracy,  zbadane zostało przez Siemens Enterprise Communications. Badanie te nie  pozostawia złudzeń obecnym pracodawcom, nowa generacja pracowników  oczekuje dostępu do nowych technologii, w tym także do serwisów  społecznościowych.

Laptop na start

Odejście od dress codu, kontestacja  autorytetów czy częste zmiany zatrudnienia to rzeczy do których  przyzwyczaiło nas pokolenie Y. Dzisiejsi 16- i 18-latkowie chcą czegoś  więcej - stałego kontaktu z nowymi mediami. W badaniu Siemensa jeden na  czterech nastolatków oczekuje od pracodawcy służbowego smartfona,  a jeden na sześciu możliwości korzystania z Facebooka w pracy. Prawie  połowa, bo aż 40% badanych, chce otrzymać laptop już przy zatrudnieniu,  a kolejnych 13% domaga się tabletu. Za tymi potrzebami prawdopodobnie  podążą niedługo pracodawcy w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii,  gdzie recesja powodująca trudności w pozyskaniu odpowiednich kandydatów  zmusza do zwiększania konkurencyjności ofert pracy. Proponowanie młodym  absolwentom szansy na korzystanie z ulubionych technologii w miejscu  pracy może okazać się dobrą strategią zachęcenia najlepszych do  składania aplikacji w konkretnej firmie.

Kaprys czy konieczność?

Dla pracowników poprzednich generacji  oczekiwania nastoletnich nowicjuszy wydają się mocno przesadzone. Coraz  więcej jednak przemawia za tym, że idea zapewnienia w pracy technologii,  z których młodzi korzystają na co dzień stanie się koniecznością.  Dzieje się tak dlatego, że tradycyjne metody pozyskiwania informacji są  dla młodych ludzi czymś nieznanym. Podczas gdy świetnie radzą sobie  z szukaniem danych w Internecie, mają ogromne problemy z robieniem tego  poza siecią, np. w bibliotekach czy miejscach, gdzie niezbędny jest  kontakt interpersonalny. Także uwaga wytrenowana latami internetowej  praktyki działa u nich trochę inaczej niż u starszej generacji. Młodzi  pracownicy przyzwyczajeni są do wykonywania wielu czynności  jednocześnie, ale trudniej skupić im się na jednym dłuższym zadaniu.  Działają niezwykle szybko, ale też bardzo pobieżnie. Cechy te świetnie  sprawdzają się podczas korzystania z nowych mediów. Jednak jeśli praca,  którą wykonują nie opiera się na ich użyciu, efektywność takich osób  znacząco spada. O tym, że tak jest, przekonują sami zainteresowani. 70%  nastolatków uważa, że korzystanie ze smartfona i tabletu znacząco  ułatwiłoby im pracę, a 55% dostrzega wzrost efektywności swojej pracy  przy ich użyciu.

Nowe oblicze mediów społecznościowych

Młodzież idąca do pracy nie wyobraża  sobie życia bez portali społecznościowych. Przyzwyczajenie do nabywania  i podtrzymywania kontaktów drogą elektroniczną jest na tyle silne, że  często wypiera u nich tradycyjne formy nawiązywania relacji z innymi.  Dla pracodawcy jest to sygnał, że jeśli chce się skomunikować z takim  pracownikiem, musi sięgnąć do jego narzędzi: Facebooka, Twittera czy  Google +. Niektóre firmy już wyszły naprzeciw potrzebom pracowników  i umożliwiają np. czat z prezesem. Częściej jednak social media  wykorzystywane są w pracy jako element integrujący młody zespół albo  metoda kontaktu z klientami, dla których portale te są ważnym źródłem  informacji.

Mirroring effect, czyli kopiuj-wklej z domu do pracy

Potrzeba stałego używania nowych  technologii przez nowe pokolenie pracowników stała się przedmiotem  zainteresowań wielu specjalistów. Odnaleźli oni wyjaśnienie dla tego  fenomenu, który nazwali efektem lustrzanym (mirroring effect). Polega on  na tym, że młodzi ludzie spędzając większość swojego czasu na kontakcie  z nowymi mediami, kształtują swoje nawyki dotyczące pracy i uczenia  się, które kopiują potem na życie zawodowe. Co ciekawe, pragną przenieść  do pracy nie tylko narzędzia, jakimi się na co dzień posługują  (smartfon, tablet, laptop), ale także kanały komunikacji z innymi  (Twitter, Facebook, Google+). Wykonując swoje obowiązki zawodowe, chcą  mieć dostęp do  tego wszystkiego, z czego dotychczas korzystali w domu.

Cena

Jednak nawet tak duże udogodnienia ze  strony pracodawców mają swoją cenę. Co ciekawe, młodzi ludzie świetnie  zdają sobie z niej sprawę i są skłonni się na nią godzić. 32% badanych  uważa, że laptop i smartfon w pracy przekonałyby ich do zostawania po  godzinach, podczas gdy 18% amerykańskich nastolatków za posiadanie iPada  i BlackBerrys pracowałoby do wieczora. Dostęp do nowych technologii  skłania ich też do większego dzielenia się danymi o sobie z pracodawcą.  Za możliwość korzystania z Facebooka i funkcji geolokalizacji 15%  młodzieży chętnie udostępni informacje o swojej lokalizacji do celów  zawodowych.

---
   
Karolina Bodzioch



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl


Czasami lepiej mieć wolne – Tygodniowy komentarz giełdowy I.11


Autorem artykułu jest dudkins



Komentarz przygotowany w dniu 4.11.2011 roku. Mijający tydzień po raz kolejny przebiegał pod dyktando polityków i ich decyzji w sprawie ratowania Grecji.
dogal1

Po zeszłotygodniowym szczycie Unii Europejskiej gdzie ustalono po ciężkich debatach decyzje dotyczące restrukturyzacji długu Grecji, ewentualnego dotowania banków oraz funkcjonowania Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (więcej w poprzednim komentarzu).

Na rynkach zapanował spokój. Nawet piątkowe i poniedziałkowe spadki miały charakter korekcyjny. Po tak dużych wzrostach chwila wytchnienia, realizacja zysków wydawała się czymś naturalnym, co nikogo szczególnie nie dziwi. Lekkim rozczarowaniem w poniedziałek okazał się odczyt sprzedaży detalicznego z Niemiec, która w ostatnim miesiącu wyhamowała (0,4% m/m). Na naszym rynku zgodnie zresztą z oczekiwaniami obrót był niewielki. Z pewnością część inwestorów zrobiła sobie dłuższe wolne związane z dniem Wszystkich Świętych.



I właśnie ten wolny wtorek uratował nasz rynek przed potężną falą spekulacji i negatywnego ryzyka politycznego rozlewającego się na rynki finansowe. Jak widać czasami lepiej jest odpocząć, dać czas na ochłonięcie. O czym mowa? Oczywiście o zaskakującej zapowiedzi premiera Grecji Jeorjosa Papandreu. Zaproponował on bowiem iż Grecja zgodzi się na warunki restrukturyzacji długu i związanymi z nim reformami i cięciami w sferze budżetowej po konsultacji społecznej w formie referendum. To bardzo zaskakująca decyzja, gdyż ok. 60% Greków jest przeciwnym oszczędnościom. Inna kwestia to ta w jaki zatem sposób chcą oni spłacić swoje długi. Naturalne jest że długi trzeba spłacać, a oni zwyczajnie „udają Greka”. Na wieść o tym rynki runęły we wtorek blisko 5%.



Zatem wszystko wskazywało na bardzo negatywne otwarcie naszego rynku w środę. Co prawda otwarcie było dość niskie jednak pozostała część sesji przebiegała pod dyktando byków, wyprowadzając WIG20 na zieloną stronę. Co zatem spowodowało taką reakcje. Rozpoczęto spekulować na temat pytania w referendum. Otóż 70% Greków jest za pozostaniem w strefie euro. Bez przyjęcia pomocy i cięć nie będzie miejsca dla Grecji w strefie. Z drugiej strony 60% Greków nie chce pomocy. Oczywiście jest to sprzeczne, jednak trzeba pamiętać iż przeciętny Grek nie do końca zdaje sobie sprawę z powiązań politycznych. Zmiana pytania zatem zwiększała szanse na korzystna decyzję Greków. Dodatkowo dobry indeks PMI dla przemysłu polskiego, dobry raport ADP z USA i spekulacje dotyczące ewentualnego QE3 pomagały rynkom.



Kluczowym dniem okazał się czwartek kiedy to podczas szczytu rynki spekulowały na temat dymisji premiera Grecji. Podobno referendum sprzeciwił się min. finansów Grecji. Rozwiązaniem miało być utworzenie Nowego rządu lub rozpisanie wyborów. Doniesienia okazały się jednak nieprawdziwe. Papandreu zostaje, nie będzie natomiast referendum. Oliwy do ognia dolała jeszcze decyzja EBC, który obniżył stopy procentowe o 0,25% do poziomu 1,25%. Zaskakująca decyzja zapadała na pierwszym posiedzeniu nowego prezesa – Włocha Draghiego. Wywołało to na rynku duży optymizm. Rynki mocno rosły w czwartkowy dzień.



Piątek niestety przyniósł rozczarowanie jeżeli chodzi o dane makro. Słabe dane PMI usług dla Niemiec i Eurolandu, fatalne zamówienia w niemieckim przemyśle (spadek 4,3% m/m), kiepskie dane z rynku pracy w USA zepchnęły indeksy na  czerwoną stronę. Dodatkowym czynnikiem negatywnym okazały się spekulacje dotyczące przetrwania gabinetu Berlusconiego we Włoszech. Coraz więcej wskazuje na dymisje premiera Włoch. Słabe dany rozpoczęły podawać również europejskie banki, które w swoich wynikach wykazały straty na Greckich obligacjach. Po tych informacjach rynek mocno spadł ciągnięty szczególnie przez sektor bankowy …

---
   
Więcej ciekawych informacji na:

http://finanse-dla-kazdego.blogspot.com



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

niedziela, 14 sierpnia 2011

Jaki powinien być idealny szef?


Autorem artykułu jest Mariusz Kapusta



Jaki powinien być według Ciebie idealny szef? Ktoś, kogo mógłbyś  podziwiać, od kogo mógłbyś się uczyć. Zdecydowany, skoncentrowany na  rzeczach najważniejszych. Delegujący sensownie pracę, a nie na zasadzie  „to jest problem, bierz się do roboty”.

Mający wizję i potrafiący ją  przedstawić w taki sposób, że czujesz swój  udział w czymś dużo większym.   Reprezentujący twoje interesy, dbający o  twój rozwój. Będący klasą  samą w sobie i przykładem.

Jakie jeszcze cechy powinien mieć idealny szef? Być urodzonym  przywódcą, porywającym za sobą ludzi. Ktoś to wyznaczy cel, określi  ograniczenia, ktoś kogo logicznie da się przekonać, że coś nie ma sensu,  trzeba zrobić inaczej, albo w ogóle trzeba przestać robić. Ktoś kto sam  stale się rozwija i nie spoczywa na laurach. Ktoś na kogo można liczyć w  potrzebie, ktoś kto mnie zna. Ktoś, kto rozumie, kiedy potrzebuję  odpoczynku i zadba o to, żebym miał na niego czas. Ktoś, kto nagradza i  docenia dobrze wykonaną pracę.

No pomarzyliśmy sobie. A co się potrafi przytrafić w rzeczywistości:  niejasne priorytety, brak czasu, nieracjonalne upieranie się przy  rzeczach niemożliwych, delegowanie problemów i skomplikowania w dół,  brak wizji, jak go potrzeba to go nie ma, a jak już jest dobrze to  wypina pierś po medal. W takim nagromadzeniu mieszanka zabójcza. Nie ma  planu, nie ma niczego sensownego i co w takiej sytuacji człowiek ma  robić? Biedny miota się, stara się zrobić jak najlepiej, co mu się  wydaje, że zrozumiał a wynik i tak poniżej oczekiwań :(.

No to teraz test: jakim jesteś szefem dla siebie? Wiesz czego chcesz i  czego możesz od siebie wymagać? Jak bardzo upierasz się przy rzeczach,  które są niewykonalne wszystkie na raz? Na ile nagradzasz się za  wysiłek, kiedy dajesz sobie odpocząć, a kiedy motywujesz do rozwoju? Jak  dobrze planujesz dla siebie pracę?
Łatwo się śmiać, gdy firmy ustalają 20 kluczowych priorytetów. Wiadomo,  że nic się w końcu nie uda, bo przy liczbie większej niż 3 wszystko jest  tak samo nieważne. W życiu prywatnym to samo. Niby ważne są 3, ale tak  naprawdę to te dodatkowe 17 jakoś się wciśnie. Firma nie ma wizji i  strategii? Buahahaha, przecież to oczywiste, że daleko nie zajedzie! Ty  nie masz wizji i strategii? A po co mi to, w końcu dogaduję się sam ze  sobą i dam sobie radę! (Pewnie, z 20 priorytetami na głowie,  powodzenia).

To jak? Gotowy na arcytrudne pytanie? Jak bardzo chciałbyś być swoim szefem?

---
   
Mariusz Kapusta

Ekspert Zarządzania Projektami, Autor, Coach

www.proaktywnie.pl www.leadership-center.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

O korzyściach i zagrożeniach płynących z wykonywania telepracy


Autorem artykułu jest Reklama  internetowa



Telepracę (pracę zdalną) wykonuje ok. 11% mieszkańców Unii Europejskiej. Wobec faktu, że telepraca staje się coraz popularniejszą formą zatrudnienia, warto przyjrzeć się temu stosunkowo młodemu w polskich realiach zjawisku.
Termin „telepraca” (ang. telework - praca zdalna) został użyty po raz pierwszy przez amerykańskiego pracownika NASA – Jacka M. Nillesa w latach 70. Do polskiego kodeksu pracy pojęcie to wprowadzono w 2007 roku. Definicja „telework” zakłada, że pracownik stale, systematycznie i regularnie wykonuje zlecone zadania poza zakładem pracy i wykorzystuje przy tym techniki teleinformatyczne oraz telekomunikacyjne. W związku z  wymiernymi korzyściami, jakie przynosi pracodawcy zatrudnianie telepracowników, na wdrożenie elastycznego systemu pracy zdalnej decyduje się coraz więcej polskich firm.

Mało kto wie, że pomysł telepracy powstał w odpowiedzi na problem paliwowy w USA. Okazało się, że system zdalny, oznaczający zmniejszenie liczby pracowników dojeżdżających codziennie do pracy, niesie ze sobą zupełnie nowe, nieoczekiwane korzyści.

Jakie profity czerpią pracodawcy?

Zatrudnienie telepracownika redukuje koszty związane z przygotowaniem oraz utrzymaniem stanowiska pracy. Ponadto statystyki wykazują, że osoby wykonujące pracę zdalną są mniej narażone na stres, a przez to bardziej wydajne. Efektywność telepracownika zwiększa także brak typowych dla biurowego życia rytuałów (takich jak picie kawy, przerwa obiadowa, pozasłużbowe rozmowy). W przypadku firm uznających nienormowane godziny pracy, zatrudnieni pracują dłużej, skupiając się na efekcie i osiągnięciu wyznaczonego celu.

Korzyści dla telepracownika

Możliwość wykonywania pracy w domu to ogromna szansa dla pracujących młodych mam i osób niepełnosprawnych. Telepraca jest wymarzoną formą zatrudnienia także dla osób mieszkających w znacznej odległości od siedziby firmy. Brak konieczności codziennych dojazdów i wydatków z nimi związanych jest sporym plusem takiej sytuacji. Nietrudno się domyślić, że wykonywanie trudnych, naglących zadań w domowym zaciszu jest mniej stresujące niż ich realizacja w głośnym biurze. Ponadto nienormowany czas pracy pozwala na zorganizowanie dnia w dowolny sposób.

Słabe punkty realizacji amerykańskiego snu

Niestety praca zdalna może przysparzać zarówno pracownikom, jak i pracodawcom wiele trudności. Przede wszystkim ograniczone możliwości kontrolowania warunków pracy (BHP) i postępów w realizacji zadań mogą osłabiać motywację pracownika i ewoluować w wielu niekorzystnych kierunkach. Między innymi mogą opóźniać termin realizacji zadania oraz zaburzać rytm życia zatrudnionego. Telepracownik odkładając pracę na później stara się ją następnie nadrobić kosztem snu i zdrowia.

Poczucie izolacji i brak kontaktów z innymi pracownikami może wpłynąć na niewielką identyfikację telepracownika z firmą. Niezaspokojone bywają też potrzeby służbowych relacji międzyludzkich. Sporą przeszkodą dla osób pracujących w domu jest też zacieranie się granicy między życiem prywatnym i zawodowym – straty mogą wystąpić niestety w obu sferach życia.

Telepracownik dysponuje zwykle swoim sprzętem teleinformatycznym lub telekomunikacyjnym, który w miarę użytkowania się zużywa i szwankuje.

Optymalizacja zasad

Prawda jest taka, że każda firma ustala własne zasady i reguły dotyczące telepracy. Aby zapewnić zatrudnionym zdalnie jak największy komfort, może wprowadzić normowane godziny pracy (z korzyścią dla osób, które mają problem z jej zorganizowaniem), usprawnić system kontroli postępów, umożliwić kontakt z innymi pracownikami (przez inicjowanie spotkań po godzinach, forum firmowe, komunikatory typu gg, maile itd) czy wdrożyć system motywacyjny i dodatek płacowy (za korzystanie z własnego sprzętu). Wówczas telepracownicy będą mieli poczucie, że są częścią firmy, która troszczy się nie tylko o jakość wykonywanej przez nich pracy, ale także o nich samych.

Właściwie jedynym zagrożeniem, którego pracodawca nie jest w stanie zniwelować, jest sytuacja domowa pracownika– np. rozpraszająca obecność bliskich osób czy konieczność wybierania między pracą a dzieckiem. Rozwiązanie niekomfortowych sytuacji pozostaje w rękach samego telepracownika.

---
   
http://tense.pl/


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl