Autorem artykułu jest Marcin Uchwała
Prowadzę firmę handlową od 5 lat. Sprzedawałem różne rzeczy, od elektroniki, komputerów poprzez biżuterie, kończąc na sprzedaży damskich torebek. Prowadziłem równolegle 3 sklepy mogę więc się wypowiedzieć na temat hurtowni.
Jeśli jesteś początkującym sprzedawcą – na bazarze, galerii, masz własny sklep lub sprzedajesz przez Internet – zapewne myślisz że najważniejsza jest cena towaru jaką oferuje hurtownia. Nie jest to jednak prawda całkowita: sprawdza się różnie w wielu branżach. Jeśli handlujesz laptopami wysyłkowo na allegro cena jest naprawdę ważna – tam sprzedawcy ściągają się o przysłowiową złotówkę. Zupełnie inaczej jest jednak w przypadku handlu biżuterią czy ubraniami.
Ubrania – zwłaszcza te kobiece to bardzo delikatny temat. Źle wróżę komuś kto rozpoczyna swój biznes handlem na allegro. Dlaczego? Nie poznasz klienta. Nie wiesz kim jest przeciętny klient kupujący Twój towar. Przy damskiej garderobie to bardzo ważne. Inaczej nie będziesz wiedział na co zwraca uwagę Twój klient? Ja jako mężczyzna nie wiem czym kierują się kobiety kupując torebki damskie. Lecz jestem w stanie to zauważyć gdy widzę jak oglądają mój towar wystawiony w galerii… tego niestety nie zobaczę gdy oglądają moje strony w Internecie.
W przypadku hurtowni ważne jest szybkie pojawianie się nowej oferty. Handlując mi akcesoriami odzieżowymi poznałem pewną hurtownie – była to hurtownia torebek, w której wszystko mieli na czasie. Ja miałem najnowszy towar już na stoisku, ludzie kupowali… gdy się sprzedał inni go mieli w lepszej cenie. Ale co z tego skoro u mnie już wszyscy kupili? Ja sprzedawałem z wyższą marżą i paradoksalnie miałem większy obrót.
Dużo ludzi dziś kupuje przez Internet, również w hurtowniach. Dalej uważasz że cena jest najważniejsza? Porównaj sobie fotografie jakie oferują hurtownie. W większości to istna amatorka… te które mają własne studia fotograficzne to prawdziwe perełki – u nich warto brać odzież. Jeśli prowadzisz sklep internetowy spróbuj dogadać się z właścicielem – zapewne chętnie odsprzeda profesjonalne zdjęcia.
Jak widać nie ma decydującego czynnika, który określi „ta hurtownia jest idealna” – to tak jak z ludźmi – rzadko następuje kumulacja wszystkich zalet w jednym człowieku. Firmy są przecież zbiorem ludzi, posiadających różne cechy. Jeśli więc zdenerwowała Cie kiedyś ta czy inna hurtownia – nie przekreślaj jej – możesz sporo stracić.
---
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
piątek, 2 marca 2012
środa, 4 stycznia 2012
Dawno, dawno temu… szukali CRMa
Autorem artykułu jest JJ
Był taki czas, gdy przedsiębiorstwa jak Titanic szły na dno jedno po drugim. W tak tragiczny sposób rozpoczyna się historia systemów klasy CRM.
Zarządzanie Relacjami z Klientami (ang. Customer Relationship Management) ma swoje początki w latach 80. ubiegłego wieku. W tym okresie priorytetem była redukcja wydatków i związana z tym restrukturyzacja przedsiębiorstw. Najczęściej odbywało się to kosztem poziomu obsługi klientów. Równolegle podejmowano próby wdrażania wewnętrznych norm jakościowych, które miały podnieść wydajność pracy. Środkiem do osiągnięcia postawionych celów były masowo wdrażane systemy finansowo-księgowe, produkcyjne i logistyczne. I jak to często bywa w obliczu rewolucji, słabsza część uczestników rynkowej rozgrywki upadła, a ci, którzy przetrwali, naturalnie wysunęli się na pozycję liderów. Szybko okazało się jednak, że to nie był koniec selekcji. Konkurencja przyjmowała coraz surowsze oblicze i nad zwycięzcami pierwszej bitwy wciąż wisiało widmo klęski. Wówczas należało podjąć kolejne kroki, które miały ostatecznie zadecydować o tym, kto przetrwa na rynku.
Ciepło…
Tak jak i cały biznes, również segment CRM podlega pewnej cykliczności zachowań. Skoro przeprowadzone analizy jasno pokazały, że konkurowanie poprzez ciągły wzrost produkcji przy jednoczesnym cięciu kosztów daje tyle co nic, nastąpił zwrot w kierunku filozofii stosowanych już w przeszłości, czyli ku klientowi. Uznano go za podstawę nowoczesnego kapitalizmu, której należy się zainteresowanie i w tej filozofii upatrywano źródeł zysku. Rozpoczęto bardzo wnikliwie analizować potrzeby konsumentów, kategoryzować rodzaje pragnień i pracować nad zwiększeniem poziomu satysfakcji z nabywanych towarów i usług. Dla przedsiębiorców było to równoznaczne z kolosalnie większymi wydatkami na badania i diametralną zmianą profilu zarządzania firmą. Skąd tak duży zwrot w filozofii prowadzenia biznesu? Wraz z restrukturyzacją firm (in minus w stosunku do zaniedbanego nabywcy) nastąpiły też zmiany w mentalności i zachowaniu klientów. Skoro przedsiębiorców pochłonęły wewnętrzne procesy w firmach, nabywcy byli zdani na siebie i na własną rękę zasięgali wiedzy na temat kupowanych towarów i usług. Jako że działali w prywatnym interesie, starali się, aby zdobywane informacje były jak najwartościowsze i kompletne. Coraz lepiej wyedukowany konsument stawał się jednocześnie bardziej wymagający, zaczął więc wymuszać na firmach lepszą jakość obsługi i szybki dostęp do informacji. Firmy zrozumiały wówczas, że nie produkt czy usługa, a zadowolony klient jest źródłem zysków. Odtąd to nabywca dyktował warunki i jeśli poczuł, że przedsiębiorca nie jest wystarczająco mocno zaangażowany w kontakt z nim – odchodził nie dokonując zakupu.
Cieplej…
Ostatnie dziesięciolecia pokazują, że era bezcennego klienta trwa. Zamiast zwiększania udziałów w rynku, walczy się przede wszystkim o utrzymanie dotychczasowych nabywców. A wynika to z bardzo prostego rachunku: zdobycie nowego klienta może stanowić nawet pięciokrotność kosztów utrzymania aktualnego. Wychodząc naprzeciw zaawansowanym potrzebom komunikacyjnym, na rynku zaczęły pojawiać się narzędzia informatyczne, służące do zarządzania rozwiniętymi relacjami z konsumentem. Na początku były to proste, jednostanowiskowe aplikacje typu contact management. Składały się najczęściej z kalendarza oraz nieskomplikowanej bazy danych, pozwalających na przetwarzanie i analizę informacji dotyczących klientów. Aplikacje rozwijały się w produkty oferowane m.in. jako call reporting system (kontakty telefoniczne), sales management system (sprzedaż), territory management system (sprzedaż w terenie), sales team automation (automatyzacja sprzedaży), których wspólnym mianownikiem była możliwość wymiany danych na linii zarządzający sprzedażą-pracownicy sprzedaży. Zatem główną zaletą tych systemów było zarządzanie pracą przedstawicieli handlowych i raportowanie postępów, czyli nic innego jak sprawowanie kontroli. Nie ma się co oszukiwać - korzyści wynikające z użytkowania takiego systemu były raczej jednostronne. Z informacji korzystał co najwyżej szef sprzedaży.
I jest!
Później sprawa potoczyła się błyskawicznie. W Stanach Zjednoczonych zaczęły rozwijać się narzędzia SFA (Sales Force Automation). Systemy tego typu były dopełnieniem wcześniejszych braków - posiadały pełną funkcjonalność, umożliwiającą zintegrowanie wszystkich działań składających się na zarządzanie sprzedażą i obsługą klienta. Pozwalały więc uzyskać za pomocą jednej aplikacji te same efekty, które dotychczas wymagały korzystania z kilku różnych systemów. Jednak nadal skupiały się na kwestiach sprzedaży. Owszem, klient był ważny, ale nadal nie najważniejszy. W latach 90. pojawiły się dodatkowe moduły przeznaczone do interakcyjnej wymiany i zarządzania danymi w relacji sprzedawca-klient. Tak światło dzienne ujrzały systemy klasy CRM (Customer Relationship Management), skupiające filozofię organizacji na pogłębianiu więzi z klientem i uprawianie marketingu relacji. Odtąd przedsiębiorcy podchodzili indywidualnie do każdego nabywcy, dawali mu do zrozumienia, że jest jednostką, a nie uczestnikiem bliżej nieokreślonego tłumu klientów. Dzięki temu raz pozyskani klienci pozostawali w nieprzerwanym kontakcie z firmą - współpraca miała charakter długofalowy, a nie jednorazowy. Za pośrednictwem systemów informatycznych, zwiększano długoterminową wartość rynkową firmy, poprzez maksymalne wykorzystywanie potencjału leżącego w więzi łączącej przedsiębiorstwo z jego wiernymi klientami.
---
more7 Polska - integrator systemów informatycznych
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Był taki czas, gdy przedsiębiorstwa jak Titanic szły na dno jedno po drugim. W tak tragiczny sposób rozpoczyna się historia systemów klasy CRM.
Zarządzanie Relacjami z Klientami (ang. Customer Relationship Management) ma swoje początki w latach 80. ubiegłego wieku. W tym okresie priorytetem była redukcja wydatków i związana z tym restrukturyzacja przedsiębiorstw. Najczęściej odbywało się to kosztem poziomu obsługi klientów. Równolegle podejmowano próby wdrażania wewnętrznych norm jakościowych, które miały podnieść wydajność pracy. Środkiem do osiągnięcia postawionych celów były masowo wdrażane systemy finansowo-księgowe, produkcyjne i logistyczne. I jak to często bywa w obliczu rewolucji, słabsza część uczestników rynkowej rozgrywki upadła, a ci, którzy przetrwali, naturalnie wysunęli się na pozycję liderów. Szybko okazało się jednak, że to nie był koniec selekcji. Konkurencja przyjmowała coraz surowsze oblicze i nad zwycięzcami pierwszej bitwy wciąż wisiało widmo klęski. Wówczas należało podjąć kolejne kroki, które miały ostatecznie zadecydować o tym, kto przetrwa na rynku.
Ciepło…
Tak jak i cały biznes, również segment CRM podlega pewnej cykliczności zachowań. Skoro przeprowadzone analizy jasno pokazały, że konkurowanie poprzez ciągły wzrost produkcji przy jednoczesnym cięciu kosztów daje tyle co nic, nastąpił zwrot w kierunku filozofii stosowanych już w przeszłości, czyli ku klientowi. Uznano go za podstawę nowoczesnego kapitalizmu, której należy się zainteresowanie i w tej filozofii upatrywano źródeł zysku. Rozpoczęto bardzo wnikliwie analizować potrzeby konsumentów, kategoryzować rodzaje pragnień i pracować nad zwiększeniem poziomu satysfakcji z nabywanych towarów i usług. Dla przedsiębiorców było to równoznaczne z kolosalnie większymi wydatkami na badania i diametralną zmianą profilu zarządzania firmą. Skąd tak duży zwrot w filozofii prowadzenia biznesu? Wraz z restrukturyzacją firm (in minus w stosunku do zaniedbanego nabywcy) nastąpiły też zmiany w mentalności i zachowaniu klientów. Skoro przedsiębiorców pochłonęły wewnętrzne procesy w firmach, nabywcy byli zdani na siebie i na własną rękę zasięgali wiedzy na temat kupowanych towarów i usług. Jako że działali w prywatnym interesie, starali się, aby zdobywane informacje były jak najwartościowsze i kompletne. Coraz lepiej wyedukowany konsument stawał się jednocześnie bardziej wymagający, zaczął więc wymuszać na firmach lepszą jakość obsługi i szybki dostęp do informacji. Firmy zrozumiały wówczas, że nie produkt czy usługa, a zadowolony klient jest źródłem zysków. Odtąd to nabywca dyktował warunki i jeśli poczuł, że przedsiębiorca nie jest wystarczająco mocno zaangażowany w kontakt z nim – odchodził nie dokonując zakupu.
Cieplej…
Ostatnie dziesięciolecia pokazują, że era bezcennego klienta trwa. Zamiast zwiększania udziałów w rynku, walczy się przede wszystkim o utrzymanie dotychczasowych nabywców. A wynika to z bardzo prostego rachunku: zdobycie nowego klienta może stanowić nawet pięciokrotność kosztów utrzymania aktualnego. Wychodząc naprzeciw zaawansowanym potrzebom komunikacyjnym, na rynku zaczęły pojawiać się narzędzia informatyczne, służące do zarządzania rozwiniętymi relacjami z konsumentem. Na początku były to proste, jednostanowiskowe aplikacje typu contact management. Składały się najczęściej z kalendarza oraz nieskomplikowanej bazy danych, pozwalających na przetwarzanie i analizę informacji dotyczących klientów. Aplikacje rozwijały się w produkty oferowane m.in. jako call reporting system (kontakty telefoniczne), sales management system (sprzedaż), territory management system (sprzedaż w terenie), sales team automation (automatyzacja sprzedaży), których wspólnym mianownikiem była możliwość wymiany danych na linii zarządzający sprzedażą-pracownicy sprzedaży. Zatem główną zaletą tych systemów było zarządzanie pracą przedstawicieli handlowych i raportowanie postępów, czyli nic innego jak sprawowanie kontroli. Nie ma się co oszukiwać - korzyści wynikające z użytkowania takiego systemu były raczej jednostronne. Z informacji korzystał co najwyżej szef sprzedaży.
I jest!
Później sprawa potoczyła się błyskawicznie. W Stanach Zjednoczonych zaczęły rozwijać się narzędzia SFA (Sales Force Automation). Systemy tego typu były dopełnieniem wcześniejszych braków - posiadały pełną funkcjonalność, umożliwiającą zintegrowanie wszystkich działań składających się na zarządzanie sprzedażą i obsługą klienta. Pozwalały więc uzyskać za pomocą jednej aplikacji te same efekty, które dotychczas wymagały korzystania z kilku różnych systemów. Jednak nadal skupiały się na kwestiach sprzedaży. Owszem, klient był ważny, ale nadal nie najważniejszy. W latach 90. pojawiły się dodatkowe moduły przeznaczone do interakcyjnej wymiany i zarządzania danymi w relacji sprzedawca-klient. Tak światło dzienne ujrzały systemy klasy CRM (Customer Relationship Management), skupiające filozofię organizacji na pogłębianiu więzi z klientem i uprawianie marketingu relacji. Odtąd przedsiębiorcy podchodzili indywidualnie do każdego nabywcy, dawali mu do zrozumienia, że jest jednostką, a nie uczestnikiem bliżej nieokreślonego tłumu klientów. Dzięki temu raz pozyskani klienci pozostawali w nieprzerwanym kontakcie z firmą - współpraca miała charakter długofalowy, a nie jednorazowy. Za pośrednictwem systemów informatycznych, zwiększano długoterminową wartość rynkową firmy, poprzez maksymalne wykorzystywanie potencjału leżącego w więzi łączącej przedsiębiorstwo z jego wiernymi klientami.
---
more7 Polska - integrator systemów informatycznych
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Jak czasowo wywieźć towary na Tajwan?
Autorem artykułu jest KIG BLCA
Z dniem 01.01.2012 Krajowa Izba Gospodarcza rozpoczyna wydawanie dokumentu czasowej odprawy celnej w wymianie gospodarczej z Tajwanem. Jest to karnet CPD / China - Taiwan - dokument celny, który pozwala na bezcłowy i wolny od podatku czasowy przewóz towarów między Tajwanem a Polską na okres jednego roku.
Karnet CPD / China -Taiwan funkcjonuje na takich samych zasadach jak karnet ATA. Podobnie jak w przypadku karnetu ATA, karnet CPD / China-Taiwan obejmuje następujące kategorie wykorzystania towarów:
- próbki handlowe i materiały reklamowe wywożone w celach akwizycji, rozpoznania rynku, zademonstrowania wzorów przed zawarciem kontraktu handlowego,
- wyposażenie zawodowe: sprzęt filmowy i telewizyjny, dekoracje, kostiumy, rekwizyty teatralne, instrumenty muzyczne, sprzęt sportowy, aparatura badawcza, narzędzia itp.
- towary przeznaczone do wystawiania lub wykorzystania na targach, pokazach, wystawach i tym podobnych imprezach (tj. wszelkiego rodzaju eksponaty, obudowy i wystrój stoisk, narzędzia potrzebne do montażu itp.)
- wyposażenie naukowe
- materiały pedagogiczne
- opakowania
Oznacza to, że na karnetach CPD / China – Tajwan mogą być odprawiane prawie wszystkie rodzaje towarów tj.: dzieła sztuki, antyki, biżuteria, odzież, komputery, narzędzia, maszyny, sprzęt fotograficzny i filmowy, instrumenty muzyczne, wyposażenie teatralne, sprzęt sportowy, sprzęt medyczny, konie, systemy nagłaśniające i oświetleniowe, sprzęt pomiarowy itp.
Karnety CPD / China - Taiwan nie obejmują artykułów spożywczych, łatwo psujących się, materiałów eksploatacyjnych oraz towarów przeznaczonych do modernizacji, przetworzenia lub naprawy.
Uwaga: Prosimy nie mylić nazwy CPD / China-Taiwan z karnetem CPD, który dotyczy wyłącznie środków transportu.
---
Aleksandra Łowicz
Krajowa Izba Gospodarcza BLCA
www.najlepszepraktyki.kig.pl
Tel (22) 630 97 36
E-mail: alowicz@kig.pl
Ul. trębacka 4, 00-074 Warszawa
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Z dniem 01.01.2012 Krajowa Izba Gospodarcza rozpoczyna wydawanie dokumentu czasowej odprawy celnej w wymianie gospodarczej z Tajwanem. Jest to karnet CPD / China - Taiwan - dokument celny, który pozwala na bezcłowy i wolny od podatku czasowy przewóz towarów między Tajwanem a Polską na okres jednego roku.
Karnet CPD / China -Taiwan funkcjonuje na takich samych zasadach jak karnet ATA. Podobnie jak w przypadku karnetu ATA, karnet CPD / China-Taiwan obejmuje następujące kategorie wykorzystania towarów:
- próbki handlowe i materiały reklamowe wywożone w celach akwizycji, rozpoznania rynku, zademonstrowania wzorów przed zawarciem kontraktu handlowego,
- wyposażenie zawodowe: sprzęt filmowy i telewizyjny, dekoracje, kostiumy, rekwizyty teatralne, instrumenty muzyczne, sprzęt sportowy, aparatura badawcza, narzędzia itp.
- towary przeznaczone do wystawiania lub wykorzystania na targach, pokazach, wystawach i tym podobnych imprezach (tj. wszelkiego rodzaju eksponaty, obudowy i wystrój stoisk, narzędzia potrzebne do montażu itp.)
- wyposażenie naukowe
- materiały pedagogiczne
- opakowania
Oznacza to, że na karnetach CPD / China – Tajwan mogą być odprawiane prawie wszystkie rodzaje towarów tj.: dzieła sztuki, antyki, biżuteria, odzież, komputery, narzędzia, maszyny, sprzęt fotograficzny i filmowy, instrumenty muzyczne, wyposażenie teatralne, sprzęt sportowy, sprzęt medyczny, konie, systemy nagłaśniające i oświetleniowe, sprzęt pomiarowy itp.
Karnety CPD / China - Taiwan nie obejmują artykułów spożywczych, łatwo psujących się, materiałów eksploatacyjnych oraz towarów przeznaczonych do modernizacji, przetworzenia lub naprawy.
Uwaga: Prosimy nie mylić nazwy CPD / China-Taiwan z karnetem CPD, który dotyczy wyłącznie środków transportu.
---
Aleksandra Łowicz
Krajowa Izba Gospodarcza BLCA
www.najlepszepraktyki.kig.pl
Tel (22) 630 97 36
E-mail: alowicz@kig.pl
Ul. trębacka 4, 00-074 Warszawa
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)